Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na ciepło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na ciepło. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 maja 2013

Szybki makaron z sepią i tuńczykiem

Serii makaronowej ciąg dalszy. Typowy obiad ekspresowy, a szybkość przygotowania nic nie odejmuje mu ze smaku.

Schemat jak zawsze: zerkam, co mam w lodówce i po chwili jem już obiad.
Czas przygotowania ok. 10 min.

Dzięki kolorowi makaronu i jego aromatowi, smak i wygląd obiadu jest wyjątkowy.

Polecam.

Szybki makaron z sepią i tuńczykiem - dla 2 osób
1 puszka tuńczyka - u mnie w sosie własnym
odpowiadająca nam ilość makaronu z sepią
1 duży pomidor - miałam zwykły, ale lepiej użyć koktajlowych
odrobina oliwy z oliwek
dwa ząbki czosnku
kilka listków bazylii
dwie garści rukoli
garść czarnych oliwek
sól
pieprz
parmezan

Na oliwie podsmażyć obrany i pokrojony czosnek. Dodać odcedzonego z sosu tuńczyka i chwilę podsmażyć.
Makaron ugotować.
Do tuńczyka dodać pokrojone pomidory, wymieszać. Zdjąć całość z ognia. Dodać rukolę, oliwki, posolić, popieprzyć do smaku. Wymieszać z ugotowanym makaronem. Posypać serem i listkami bazylii.






A.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Tagliatelle cytrynowe z sardynkami

Chwała temu, kto wymyślił makaron. Nie ujmując nic typowo polskim obiadom, gotowanie w 4 garach w jednym czasie, do tego przez kilka godzin, nie zawsze jest moim marzeniem. A raczej bywa nim rzadko.

Makaron dobry jest i na taki dzień jak dziś, gdy choroba zatrzymuje w domu i obiad chce zrobić się w 5 minut z produktów, które akurat są w domu, jak i na obiad dla wyczekiwanych gości.

Dla mnie makaron dobry jest po prostu zawsze.

Dzisiejszy makaron powstał z tego, co rzuciło mi się w oczy po otwarciu lodówki.
Całe przygotowanie zajęło ok. 5 minut.
Smak świetny.
Zasługa to pewnie także dobrych składników, bo cukinia i pomidory przyjechały do nas prosto z Sycylii, a makaron z małej polskiej manufaktury. Podobnie jak bardzo dobry olej rzepakowy, który gości u nas nawet w takich daniach, w których wydawałoby się, że lepsza będzie oliwa.

Tagliatelle cytrynowe z sardynkami - dla 2 głodnych osób, albo 3 jadających mniej:)

250 gram świeżego tagliatelle cytrynowego
mała puszka dobrych sardynek, mogą być w pomidorach
pół dużej cebuli
1 - 2 małe cukinie (duże nie są już tak smaczne)
kilka świeżych pomidorów, mogą być cherry
garść czarnych oliwek
2 ząbki czosnku
1 łyżka oleju rzepakowego albo oliwy z oliwek
łyżka soku z limonki (można pominąć)
sól
pieprz
parmezan do posypania

Nastawiamy makaron (nasz gotował się 3 minuty).


Na oliwie szklimy pokrojony czosnek, dodajemy pokrojoną cebulę, chwilę podsmażamy. Dodajemy pokrojoną w plasterki cukinię, pokrojone (u mnie "podziabane" widelcem) sardynki, podsmażamy całość przez ok. 3 minuty. 
Dodajemy pokrojone dowolnie pomidory, ewentualnie niekrojone cherry, dodajemy oliwki (całe, albo pokrojone). Podsmażamy razem chwilę, maks 1 minutę.
Na koniec dodałam jeszcze ok. łyżki soku z limonki, dobrze pasowała do cytrynowego aromatu makaronu.

Makaron odcedzamy, mieszamy z sosem. Podajemy posypany ulubionym serem.

Zdjęcie tylko jedno, bo już bardzo chciałam ten makaron zjeść.


A.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Udźce z indyka z warzywami

Potrawy się robią, dania znikają z talerzy, desery się chłodzą w lodówce, a potem szybko kończą. 
Czasu na blogowanie jednak brak, wspomnienia o daniach nikną (w żołądku).

Może indycze udźce natchną mnie to częstszego uwieczniania naszych dań i robienia blogowych notek?

Po tym melancholijnym wstępie, mogę przejść do meritum. Przepis zaczerpnięty z bloga koleżanki, zmieniony co nieco (ona użyła kurczaka) - adres bloga: smacznegokolego.blogspot.com

My generalnie jadamy indyka, z kurczaków zrezygnowaliśmy (tzn. oprócz tych eko). Podobnież mięso indycze nie chłonie tak antybiotyków i hormonów, jak przyjaciel kurczak. I hodowla przebiega w nieco lepszych warunkach, co ma wpływ na jakoś mięsa.
Do tego mięsa na udźcu jest bardzo dużo i nie trzeba się zmagać z szukaniem mięsa na kościach z kurczaka.

Udźce z indyka z warzywami
2 kg udźców z indyka (było to 5 sztuk, dla 5 osób dorosłych - mięsa było tyle, że część z nas nie dała rady zjeść w całości swojego udźca)
450g fasolki szparagowej
3 marchewki
10 średnich, młodych ziemniaków
3 cebule czerwone
3 ząbki czosnku
2 łyżki miodu
sól
pieprz
tymianek
oregano
rozmaryn
papryka ostra
olej rzepakowy

Indyka wymyć, natrzeć solą i pieprzem. Można spróbować usunąć z indyka żylaste błony. Podsmażyć na oleju rzepakowym z dwóch stron. Zdjąć z ognia. Przyprawić indyka tymiankiem, ostrą papryką i wyciśniętym przez praskę czosnkiem.

Marchewkę obrać i pokroić w dość grube plastry pod skosem. Cebulę obrać i pokroić w ósemki.
Na olej pozostały na patelni po indyku wlać 2 łyżki miodu, rozmieszać. Warzywa przesypać na patelnię i podsmażyć ok. 5min.

Ziemniaki obrać, albo dokładnie umyć. Pokroić na ćwiartki. Obtoczyć delikatnie w oleju rzepakowym, posypać rozmarynem, solą i pieprzem. My kupiliśmy niedawno bardzo dobry olej rzepakowy, pachnący orzechami i jako dodatek do dań smakuje rewelacyjnie i w niczym nie przypomina oleju rzepakowego "popularnego".

Na blachę wysypać warzywa, posypać oregano. Na warzywa wyłożyć mięso. Między warzywa i indyka wysypać ziemniaki.

Całość piec na termoobiegu, ok. 1h, w temp. 190 stopni.

Podawać z ulubioną sałatą.







A.







czwartek, 28 marca 2013

Jeszcze ciepły boczek faszerowany

Danie specjalnie dla Męża, ale jak to u nas bywa, Junior nie mógł sobie boczku odmówić i z hasłem na ustach: chcę boczuś, chcę boczuś, zasiadł właśnie do boczkowej kolacji. Mam nadzieję, że nie będzie miał po tym boczku koszmarów, a i nocne wędrówki nie będą mu w głowie.

Smak podobno bardzo dobry, nie próbowałam, więc nie potwierdzę:)
Ale ocena panów w wieku lat 30 i 2,5 jest na pewno rzetelna. Są raczej z tych, którzy nie prawią daniom komplementów, gdy dania na to nie zasługują.

Można podawać na ciepło, w wersji obiadowej, albo jako wędlinę. Nada się doskonale na Wielkanocny stół.

U mnie proporcje były mniej więcej takie:

na część boczkową:
ok. 1,3 kg boczku surowego, kawałek taki, aby dobrze się zwinął, nie może być też za tłusty
4 łyżki oleju rzepakowego
3 łyżki majeranku
2 ząbki czosnku
pół łyżki papryki słodkiej
pół łyżeczki papryki ostrej
pieprz
sól

na farsz:
0,5 kg łopatki wieprzowej - następnie zmielonej, albo samemu, albo przez panie/panów w sklepie
1 żółtko
1 bułka sucha
nieco bulionu do namoczenia bułki (można namoczyć w mleku)
2 ząbki czosnku
i do smaku:
pieprz
sól
tymianek
papryka słodka
czy inne ulubione zioła

Gdy już kupiłam boczek i go umyłam, musiałam odkroić od niego skórę a potem ubić całość tłuczkiem do mięsa (pan i pani ze sklepu mięsnego dali mi dokładne wytyczne, jak potraktować boczek, wyglądałam im na bardzo niezorientowaną w temacie mięsiwa). Następnie połączyłam olej z przyprawami i natarłam nimi boczek, który umieściłam w misce, przykryłam folią spożywczą i włożyłam na 2-3h do lodówki.

Łopatkę umyłam, zmieliłam, dodałam przyprawy, czosnek i namoczoną bułkę, żółtko. Wymieszałam, spróbowałam czego brak i jeszcze doprawiłam.

Boczek wyjęłam z lodówki, ułożyłam na nim mięso mielone, zwinęłam w rulon, związałam nitką. Posypałam całość majerankiem, włożyłam do rękawa do pieczenia, rękaw związałam na końcach. Włożyłam do naczynia żaroodpornego i piekłam w temp. 180 stopni przez godzinę. Na koniec rozcięłam rękaw i piekłam boczek jeszcze przez 15 min.

Zdjęcie mam jedno, wnętrze sfotografuję jutro, o ile jeszcze coś z tego boczku zostanie:)




A.

poniedziałek, 25 marca 2013

Zapiekanka szpinakowa z ziemniakami

Szukając pomysłu na zapiekankę z ziemniakami i szpinakiem skompilowałam najróżniejsze przepisy. Wyszła z tego miksu naprawdę bardzo dobra potrawa, którą zapewne jeszcze nie raz zrobię. 

Do zapiekanki podaliśmy sałatę z pomarańczami, pomidorami i sosem winegret i całość komponowała się super.

Zapiekanka jest bardzo pożywna, bo w końcu zawiera w sobie i ziemniaki i ser i jajka.

Niestety, jak to u mnie najczęściej bywa, zapomniałam o foto i rzutem na taśmę udało mi się zrobić fotkę ostatniego kawałka zapiekanki.

Zachęcam do spróbowania.

P. S. Marto, do dzieła:)

Zapiekanka szpinakowa z ziemniakami
0,5 kg ziemniaków
1 opakowanie szpinaku mrożonego (400g) - albo odpowiednio świeżego
1 ser ricotta (250gram)
1 kostka sera feta/typu feta
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
trzy łyżki śmietany kremowej 30% (albo jogurtu naturalnego)
4 jajka
pół łyżeczki gałki muszkatołowej
pieprz
sól
oregano
szczypiorek
tarty ser do posypania (u nas parmezan)
oliwa

Ziemniaki obrać i pokroić w cienkie plastry. Plastry ziemniaków podgotować w wodzie, aby zmiękły, ale aby się nie rozpadały.

Na oliwie zeszklić czosnek, dodać pokrojoną cebulę i podsmażyć całość. Dodać szpinak i przyprawy (bez soli, lepiej posolić na końcu, po dodaniu fety). Podsmażać do momentu wyparowania wody. Dodać ser ricotta oraz pokruszoną fetę. Jeśli całość będzie wodnista, odcedzić na sicie. Przełożyć masę do miski, dodać jajka rozbełtane ze śmietaną (ewentualnie jogurtem) i pokrojony szczypiorek do smaku.

Naczynie żaroodporne posmarować oliwą, ułożyć na dnie plasterki ziemniaków, ewentualnie popieprzyć ziemniaki i posolić.
Na ziemniaki wyłożyć masę szpinakową.
Na masę szpinakową wykładamy pozostałe ziemniaki, pieprzymy i ewentualnie solimy (pamiętajmy o słonej fecie, aby nie przesadzić z solą).

Na wierzch ścieramy ser, posypujemy szczypiorkiem.

Pieczemy ok. 30 min w temp. 180 stopni. Można użyć na koniec funkcji grill, aby przypiec zapiekankę.


A.

środa, 13 marca 2013

Tarta z ciasta francuskiego z gruszkami i serem pleśniowym

Ten post będzie tak szybko - krótki, jak przygotowanie tego dania.

Gdy znudziły nam się na kolację monotonne kanapki, a jednocześnie nie chcemy stać długo przy tzw. garach, ten przepis jest idealny. A jak jakiś gość się niespodziewanie pojawi, to po spróbowaniu pomyśli, że cuda przy garnkach czyniliśmy, takie to dobre.

Wystarczy opakowanie ciasta francuskiego, kilka gruszek, niebieski ser lazur, jajo i jogurt i danie gotowe.

Smak rewelacyjny - tylko gruszki muszą być naprawdę dojrzałe.

Wersja oryginalna jest ze śmietaną, ale ja śmietanę najczęściej zastępuję jogurtem i dobrze mi z tym.

Tarta z ciasta francuskiego z gruszkami i serem pleśniowym
1 opakowanie ciasta francuskiego
3 gruszki
1 ser niebieski Lazur (albo inny ser. np. gorgonzola)
1 jajo
1 mały jogurt naturalny
szczypta soli
szczypta pieprzu
może być szczypta gałki muszkatołowej
ewentualnie garść słonecznika

Ciasto francuskie rozwijamy i układamy na papierze na formie do tarty. Za długie boki odcinamy nożem.
Ciasto wkładamy na jakieś 5-7min do nagrzanego do 190stopni piekarnika, aby się odrobinę podpiekło.
W tym czasie obieram gruszki i kroimy na plastry, cienkie czy grube, jak kto woli.
Jajko rozbełtujemy (co za słowo!) widelcem, dodajemy jogurt, przyprawy i mieszamy.
Ciasto wyjmujemy z piekarnika, układamy na nim gruszki, na gruszki wylewamy miks jajeczno-jogurtowy, a na górę pokrojony czy pokruszony ser. Można jeszcze posypać słonecznikiem. Na wierzch kładziemy pozostałe nam ciasto francuskie, w formie jakiejś fikuśnej (paski?), albo jak tam chcemy.
Całość wstawiamy do piekarnika, 190 stopni, ok. 30 -35min.

Pycha.

Foto wieczorową porą. Mało widać, ale nie o to przecież tu chodzi:)




piątek, 1 marca 2013

Pierogi orkiszowe z soczewicą i suszonymi pomidorami

Pozostając w klimato - smaku soczewicy, dziś pierogi orkiszowe z soczewicą i suszonymi pomidorami.

Dzielnie staram się zastępować mąkę pszenną innymi rodzajami mąk. Orkiszowe mąki bardzo dobrze się do tego nadają. Użyłam  razowej typ 2000, ale można pozostać w lżejszym klimacie i wybrać mąkę orkiszową jasną.

Kiedyś wydawało mi się, że tylko na mące pszennej wychodzą najpulchniejsze naleśniki, najlepsze pierogi. Teoretycznie mąka pszenna daje lepszy efekt, ale orkiszowe wypieki i wyroby wychodzą równie udane, a oczywiście są zdrowsze.

Według mnie lepiej używać samej mąki orkiszowej, niż miksów z mąką pszenną. Na samym orkiszu lepiej wychodzą i naleśniki i pierogi i nie ma co robić mieszadeł.

A farsz do pierogów to soczewica i nasze domowe suszone pomidory (robiliśmy je jesienią). Sama zalewa od tych pomidorów, tj. oliwa i zioła, jest bardzo aromatyczna i używam jej do smażenia, czasem dodaję do sałatek. Polecam zrobić sobie takie pomidory jesienią.

Pierogi orkiszowe z soczewicą i suszonymi pomidorami

Ciasto
700 - 800 gram mąki orkiszowej
450 - 500 ml gorącej wody
2 łyżki oleju
pół łyżeczki soli, albo więcej, do smaku

Wrzucam 3/4 mąki do mojej maszyny miksującej, dodaję część wody, olej i sól i włączam wyrabianie. Stopniowo dodaję resztę wody i mąki, aby uzyskać dobrą konsystencję ciasta. Ewentualnie dodaję więcej mąki/wody. Ciasto wyrabiam w robocie ok. 8 - 10 min.

Nadzienie
ok. 400g soczewicy czerwonej
1 czerwona cebula
1 biała cebula
garść albo dwie suszonych pomidorów (u nas domowe)
oregano
ewentualnie majeranek
2 ząbki czosnku
sól
pieprz
oliwa

Soczewicę moczę przez 1 - 2 h i zagotowuję do miękkości. Cebulę kroję i podsmażam na oliwie z suszonych pomidorów. Do soczewicy dodaję cebulę, pokrojone suszone pomidory, wyciśnięty czosnek, przyprawiam do smaku.

Ciasto na pierogi przykrywam folią, odrywam po kawałku, wałkuję cienko, wykrajam szklanką i pakuję do środka nadzienie z soczewicy. Gotowe pierogi gotuję we wrzącej wodzie z dodatkiem soli i łyżki oleju.
Pierogi podajemy z czym lubimy.

Smacznego!







A.



piątek, 15 lutego 2013

Pierogi lubelskie - z kaszą, twarogiem, boczkiem, cebulą i miętą

Kto by się spodziewał, że pierogi te zrobią u nas taką furorę. Miałam zrobić i część zamrozić, co by było na szybki obiad w zabiegany dzień. Ani jeden nie trafił do zamrażarki.
A może by tak Juniorowi zrobić pierogi z innym nadzieniem? - myślałam.
Okazało się, że kto jak kto ale to właśnie Młody był jednym z głównych smakoszy tych pierogów.
Zjedliśmy je do zera.
Niestraszne powinny być nawet tym, którzy nie lubią kaszy gryczanej.

przepis pochodzi z tego bloga

Ciasto na pierogi
300g mąki pszenne
1 łyżka oleju
1 płaska łyżka soli
200g gorącej wody
3/4 podanej wyżej mąki wymieszać z wodą, wlać olej i wyrabiać na spójne gładkie ciasto. Wyrabiałam je w mikserze, ok. 10 minut. Jeśli potrzeba, dosypać pozostałą część mąki i dalej ugniatać. Gotowe ciasto zawinąć w folię spożywczą.
Przy robieniu pierogów odrywamy kawałek ciasta (resztę trzymając w folii), wałkujemy cienko i wycinamy np. szklanką kółka. Nakładamy farsz, sporo i zaklejamy pierogi. Metody zaklejana są różne, można ręcznie, można maszynką, można widelcem.

Farsz
1 szklanka ugotowanej w osolonej wodzie kaszy gryczanej
750g twarogu (dałam półtłusty)
500g wędzonego boczku, nie parzonego
sól, pieprz
garść posiekanej świeżej mięty
2 cebule drobno pokrojone, podsmażone na patelni

Boczek pokroić i podsmażyć na patelni. Odsączyć.
3/4 ugotowanej kaszy i cały twaróg zmielić w maszynce do mięsa. Do zmielonej części dodać resztę kaszy, boczek i cebulę, doprawić do smaku, dodać miętę.

Pierogi można jeść z podsmażonym boczkiem, cebulą, czy też ze śmietaną. My zjedliśmy ze wszystkimi tymi składnikami:) Można też oczywiście zjeść je prosto z wody, co by było zdrowiej.


A.

wtorek, 8 stycznia 2013

Zupa gulaszowa z kluskami cebulowymi

Zupa idealna na aktualnie nam panującą porę roku. Nawet mnie zachciało się czerwonego mięsa, w towarzystwie gorącego wywaru warzywnego, choć z reguły bardzo rzadko jadam wołowinę.

Taka zupa to pierwsze i drugie danie w jednym. Bardzo sycąca. Lepiej zrobić dużą porcję, aby starczyła na drugi dzień - jest wówczas jeszcze lepsza.

Smakowała wszystkim. I choć nie była przewidziana dla 2letnich mieszkańców naszego domu, bo niby zbyt pikantna i ciężka, to jednak jak się ma 2 lata to bez problemu można odpowiednio o zupę zawalczyć i zjeść jej niemal tyle, co mama:)A mięsa zjeść więcej od mamy:)

Klusek do zupy nie mogłam sobie odmówić:)

Jednym słowem: kupcie mięso i do pracy!

Zupa gulaszowa z kluseczkami

Zupa
500 g karkówki wołowej
ok. 1 - 1,25 l wywaru wołowego (przygotowanego dzień wcześniej)
3 marchewki
1 czerwona papryka
ok. 200g poszatkowanej białej kapusty
ok. 500 - 600 g pomidorów krojonych z puszki
2 duże cebule
3 duże ziemniaki
3 ząbki czosnku
papryka ostra (do smaku)
papryka słodka (1 łyżka)
1/2 łyżeczki kminku
sól
pieprz
odrobina oleju rzepakowego

Kluski
1 łyżka oleju rzepakowego
1 cebula czerwona, drobno posiekana
1 jajko
1 łyżka mleka
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
120g bułki tartej
sól
pieprz

Na rozgrzanym oleju (najlepiej w docelowym garnku) poddusić pokrojoną w paski cebulę i pokrojony drobno czosnek. Następnie dodać do nich mięso i paprykę w proszku i podsmażyć krótko, ok. 5 min, do zarumienienia mięsa. Dodać wywar wołowy, obrane i pokrojone marchewki, pokrojoną w paski paprykę, obrane i pokrojone ziemniaki, pomidory, kminek, sól i pieprz. Doprowadzić do wrzenia, a następnie dusić ok. 1 godziny pod przykryciem. 

Przygotować kluski:
cebulę pokroić drobno i zeszklić na oleju. Utrzeć jajko z mlekiem, dodać cebulę, posiekaną natkę pietruszki i bułkę tartą, sól i pieprz. Ciasto zagnieść i uformować z niego kluski.

Wrzucić do zupy kluski i kapustę, dusić całość jeszcze 15 min. Ewentualnie doprawić całość.

Można jeść:)


A.

wtorek, 11 grudnia 2012

Spaghetti alla puttanesca

Spaghetti na podstawie przepisu J. Oliviera. Jest to stary przepis pochodzący z Włoch.
W tłumaczeniu: spaghetti kurtyzany, bo szybko się je przyrządza, a kurtyzany zapracowane bywały i tylko na takie dania miały czas:) Kurtyzana ma zatem coś wspólnego ze współczesną matką:)

Przepis na 4 osoby, proporcję własne, nie trzymałam się ściśle przepisu.

Spaghetti alla puttanesca
400g makaronu spaghetti
5 ząbków czosnku
2 słoiczki po 200ml domowego przecieru pomidorowego (mogą być pomidory z puszki)
8 filetów anchois
dwie garście kaparów
garść albo dwie czarnych, pokrojonych oliwek
nieco świeżej/suszonej/marynowanej chili (ok. 1 papryczki)
oliwa z oliwek
pieprz
oregano
natka pietruszki
nieco parmezanu

soli nie dawałam, bo anchois i kapary są dla mnie wystarczająco słone i nadają smaku całości

Makaron gotujemy w osolonej wodzie z dodatkiem oliwy (al dente).
Na oliwie szklimy pokrojony czosnek, dorzucamy pokrojone chili. Smażymy ok. 1 minuty. Dolewamy pomidory, dosypujemy kapary i anchois bez zalewy, oliwki. Gotujemy całość ok. 10 min. Przyprawiamy pieprzem, oregano, dodajemy nieco posiekanej natki pietruszki.
Makaron podajemy posypany natką i parmezanem.

Naprawdę warto spróbować.



A.

środa, 21 listopada 2012

Cukinia z mięsem mielonym zapiekana pod beszamelem

Zapiekanki to coś, co bardzo lubimy. Na przepis natknęłam się tu i nie mogłam jej nie przygotować.
Spodobało mi się, że jest bez makaronu czy ziemniaków. Dzięki temu mogliśmy ją zjeść z kaszą jęczmienną oraz bardzo dobrą surówką.

W sumie zapiekanka najlepsza była drugiego dnia, tyle, że na drugi dzień niewiele jej zostało:)

Musicie też wybaczyć, ale po wyjęciu z piekarnika zapiekanka trafiła od razu na stół i zapomniałam jej sfotografować. A jak już mi się przypomniało, to mało co z zapiekanki zostało... Kawałeczek na talerzu mojego męża.

Zapiekana z cukinią, z mięsem mielonym, pod beszamelem
2  średnie cukinie
500 g mięsa mielonego
puszka pomidorów (u mnie domowe pomidory ze słoika)
2 ząbki czosnku
1 cebula
2 kulki mozzarelli
bazylia
zioła prowansalskie
pieprz
sól 

beszamel:
4 łyżki masła
4 łyżki mąki
3 szklanki mleka
gałka muszkatołowa
ewentualnie sól i pieprz

Cukinię myjemy i kroimy w dość grube plastry. Naczynie zaroodporne smarujemy delikatnie oliwą i układamy na nim cukinię, Solimy i pieprzymy.

Podsmażamy pokrojoną cebulę, zdejmujemy z ognia.

Podsmażamy mięso mielone, dodając przyprawy, sos pomidorowy, czosnek. Dodajemy odłożoną wcześniej cebulę. Mieszamy.

Na cukinię wykładamy mięso mielone. Kroimy mozzarellę w plastry i układamy na mięsie.

Robimy beszamel. Masło podsmażamy z mąką, dodajemy mleko mieszając co chwila (używam trzepaczki do piany). Przyprawiamy. Gotujemy długo, aż zgęstnieje.

Na zapiekankę wylewamy gotowy beszamel.

Całość zapiekamy w piekarniku ok. 40min w temperaturze 180 stopni. Na ostatnie 5 min włączyłam opcję grill i zwiększyłam temperaturę do 200 stopni.




I tyle tylko mogłam sfotografować z efektu finalnego:





A.


piątek, 9 listopada 2012

Pizza time!

Domowa pizza jest zawsze dobra. Nie zawsze jednak satysfakcjonowało mnie domowe ciasto do pizzy. Teraz jest inaczej: odkąd mam semolinę:) I jeszcze jej użyję, nie tylko do pizzy!

Ciasto na cienkim spodzie, pięknie podpieczone.

Pizze były trzy, każdy miał swoją, z wybranymi przez siebie składnikami.
Na fotkach pizza juniorska, ze spalonymi suszonymi pomidorami.

Przepis pochodzi z tej strony.

Jeśli nie macie semoliny - zastąpcie ją mąką pszenną.

Ciasto do pizzy
2,5 szklanki mąki pszennej (albo orkiszowej - polecam)
3/4 szklanki semoliny
1 i 1/4 szklanki letniej wody
2 łyżki oliwy z oliwek
1,5 łyżeczki soli
16 g drożdży świeżych albo 8 g suchych
 
Mąkę musimy przesiać i wymieszać z drożdżami. Tradycyjnie, jeśli używamy drożdży świeżych, trzeba rozpocząć od rozczynu. W mące zrobić zagłębienie, wlać oliwę, wodę, dodać sól. Ciasto wyrobić i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1,5 godziny.

Wyrośnięte ciasto podzielić na 3 części, uformować pizze i pozostawić grubsze rogi. Na spody wyłożyć sos pomidorowy i wybrane przez nas składniki. Piec 15 minut w maksymalnej temp piekarnika (250-260 stopni). Ser dodać chwilę przed końcem pieczenia.

Mniam. Ale siam (jak mawia mój syn).




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...